Dlaczego następnego dnia nikt nie pamięta Twojego eventu
Dajesz ludziom to samo co wszyscy: bar, zdjęcie grupowe i gadżet, który kończy w szufladzie. Niczego z tego się nie nagrywa, niczego się nie udostępnia i nic nie zabiera Twojej marki dalej.
Ludzie przechodzą obok
Ścianka do zdjęć wygląda tak samo od dwudziestu lat: płótno, powtarzane logo i aparat. Nikt nie stoi do niej w kolejce, a ci, którzy się zatrzymują, robią to z grzeczności.
Na evencie zatrzymuje nie gadżet, tylko widok czegoś, czego ktoś jeszcze nie widział. Widać to w pierwszych dziesięciu minutach: albo jest kolejka, albo nie będzie jej przez cały wieczór.
Za treści płacisz Ty
Zatrudniasz fotografa i operatora, żeby mieć materiał z eventu. To odwrotna kolejność: dobre treści ludzie tworzą sami, kiedy dasz im powód, żeby nagrywać.
Atrakcja, która nagrywa się sama, oszczędza Ci połowę produkcji i daje do tego perspektywę gościa, czyli tę, którą potem się udostępnia.
Twoja marka żyje godzinę
Gadżety się wyrzuca. Torba, długopis i notes żyją krótko i obie strony o tym wiedzą.
Portretu gościa nikt nie wyrzuca. Ląduje na lodówce albo na biurku, a Twoje logo podróżuje razem z nim, choć nic więcej nie musisz robić.
Niczego nie możesz zmierzyć
Bez danych uczestników nie ma kampanii, nie ma kontaktu po evencie i nie ma późniejszej sprzedaży. Z eventu zostaje ładne zdjęcie i raport frekwencji.
Wszystko, o co prosisz gościa, musi mu coś dać w zamian. Jeśli dajesz mu pamiątkę, której chce, zostawi e-mail i nie trzeba go o to wyciągać siłą.
To, co zależy od jednej osoby, się nie skaluje
Gwiazda wieczoru, która zależy od jednej osoby, działa dla dwudziestu osób stojących blisko, liczy sobie za godzinę i nie może być na trzech eventach naraz. Gdy wychodzi dobrze, jest świetnie, ale tego się nie powtórzy.
Problemem nie jest talent, tylko kalendarz. Wszystko, co zależy od jednej osoby, ma swój sufit.
Założenie biznesu eventowego kosztuje dużo
Prawie każdy biznes eventowy wymaga lokalu, magazynu i ludzi. Między inwestycją na start a pierwszym klientem mijają miesiące.
Wyjątkiem są formaty, które mieszczą się w bagażniku: rozstawia się je w dwadzieścia minut, nie potrzebują magazynu, a kosztem zmiennym jest materiał, nie pensja.